304 Posts
2K Followers
134 Following

Recent Stories

Archived Stories

2243503370812007319_7631399635 instagram

Do 14 lutego 2019 roku myślałam, że Walentynki na całym świecie obchodzi się w ten sam sposób. A prezent, jeśli w ogóle, kupuje się tylko swojemu partnerowi. W końcu to Walentynki - święto zakochanych. Jakież było moje zdziwnie kiedy w zeszłym roku, na kilka dni przed Walentynkami, dowiedziałam się, że własnemu mężowi to owszem, ja mogę kupić jakiś prezent. Moja sprawa. Ale przede wszystkim, to ja muszę go kupić wszystkim mężom i niemężom z mojej pracy. Jednym słowem mówiąc: każdemu facetowi, z którym na co dzień pracuje. Każdemu😳 Bo w Japonii w Walentynkach chodzi właśnie o to, żeby sprawić przyjemność Panom. Panie będą miały swoje prezenty za miesiąc, 14 marca, podczas tzw. Białego Dnia. Ale na razie muszą zaiwaniać do sklepów, żeby na marcowy prezent sobie w ogóle zasłużyć. Bo każdy, któremu wręczą prezent 14 lutego, musi się nim zrewanżować za kilka tygodni. Co do samego prezentu, najlepiej, żeby były nim czekoladki. Ale nie że byle jakie. Bo z jednej strony, nie mogą być za tanie, żeby nie wyjść na chytrą babę z Osaki. Ale z drugiej - nie mogą być też za drogie, żeby Panowie nie poczuli się nieswojo. No i żeby za miesiąc było ich stać na „odkupienie” prezentu. Bo ten powinien pochodzić z mniej więcej tej samej półki cenowej. Czyli żeby nikt nie poczuł się zrobiony w konia. Sprawiedliwość przede wszystkim. Jeśli więc myślicie, że przegraliście życie, bo nie macie z kim świętować Walentynek albo chłop na bank zapomni o prezencie (wiadomo, że kobieta o takich rzeczach pamięta 😉), to pomyślcie sobie o mnie: kupiłam 8 pudełek czekoladek. I żadnej z tego nie zjem. ŻADNEJ! I to, że w podzięce usłyszałam dziękuję i kocham Cię po polsku 🤯🤯🤯 od japońskiego wspólpracownika (nie ufajcie Google Translate) nie jest żadnym pocieszeniem. Byle do 14 marca! A tymczasem życzymy Wam udanych Walentynek. Niech nic nie przeszkodzi Wam w realizacji dzisiejszych, romantycznych planów. Tak jak nam nie przeszkodził smród z kratki kanalizacyjnej w pozowaniu do tego zdjęcia. . #japan #japonia #walentynkiwjaponii #japonskiezwyczaje #zyciewjaponii #walentynki2020 #walentynki #blogojaponii #podrozedojaponii

3 days ago 0
2242047000971703520_7631399635 instagram

Ciąża, aborcja, antykoncepcja i tabletka po w Japonii. Tematy, które rozgrzewają do czerwoności wszystkich. Zwłaszcza osoby, które aktualnie nie są w wieku rozrodczym. Często płci męskiej. Przypadek?🤔 O tym czy w Japonii stosuje się klauzulę sumienia, ile kosztuje poród i czy aborcja to środek antykoncepcyjny przeczytacie w najnowszym wpisie. Nie jest do końca zabawnie, ale na pewno ciekawie. Aktywny link do tekstu w opisie profilu. Jeśi wiecie jak te kwestie wyglądają w innych krajach, to dajcie znać w komentarzach. Jesteśmy bardzo ciekawi jak na tle innych krajów wygladają Polska i Japonia. . #japonia #japan #blogojaponii #zyciewjaponii #ciazawjaponii #aborcjawjaponii #antykoncepcjawjaponii

5 days ago 0
2241329960677923008_7631399635 instagram

Są kraje, w których rozwieszone pranie jest bohaterem zapierających dech w piersiach zdjęć. Albo nawet uchodzi za atrakcję turystyczną, do której turysta potrafi jechać pół miasta, bo widok jest tak niesamowity, że trzeba go zobaczyć. Autentyczny, ukazujący prawdziwe życie mieszkańców. Weźmy na przykład taką Portugalię albo Włochy. Łopoczące na wietrze białe prześcieradło na tle kolorowych budynków w Porto. Wywieszone kolorowe ubrania na sznurku rozciągnietym nad małą uliczkę, między dwoma znajdującymi się na przeciwko siebie oknami w Rzymie. Aż by się samemu chciało być takim prześcieradłem i pofalować na wietrze w rytm dochodzących odgłosów miasta. Nie uronić z tego ani kropli. Wyciągnąć samą esencję. Coś wspaniałego. Do takich właśnie krajów nie należy Japonia. W Kraju Kwitnącej Wiśni pranie jest bowiem starannie wywieszone na zamontowanej na większości balkonów stalowej konstrukcji. Każde jedno ubranie na osobnym wieszaku. Skarpetki starannie przypięte spinaczami do zwisającej, specjalnie do tego przeznaczonej suszarki. Każda jedna osobno. Ubrania są w stonowanych kolorach. Czasem tylko mignie jakieś kolorowe wdzianko. Najpewniej należące do dziecka. Nic tu nie łopocze. Nic nie faluje. A smutną egzystencję rozwieszonego prania zamykają wypłowiałe futony. Wszystko jest pieczołowicie poprzypinane zgodnie z japońską zasadą: nie wychylać się, nie odstawać od reszty, nie robić zamętu, po cichu. Człowiekowi do głowy nie przyjdzie, żeby wyciągnąć aparat. Wręcz przeciwnie: najszybciej chce zapomnieć o tym widoku. Nie zdziwiłaby nas zupełnie historia o tokijskim prześcieradle, które za głośno załopotało na wietrze, w skutek czego, posypały się skargi sąsiadów, a policja musiała interweniować u jego właściciela. W Japonii kwestia robienia zamętu to nie żarty. Na szczęście nic takiego się nie wydarzy. Bo w Japonii nawet pranie zna swoje miejsce. No chyba, że ktoś powiesiłby prześcieradło z importu. A po takim gagatku można spodziewać się dosłownie wszystkiego. . #japan #japonia #zyciewjaponii #japonskiezwyczaje #blogojaponii #polskieblogipodroznicze #podrozemaleiduze #podroze #travelblog #podrozedojaponii #podrozedotokio

6 days ago 0
2240000322737350485_7631399635 instagram

W japońską rzeczywistość wtopiliśmy się jak szwajcarski ementaler w tosta. Gdyby nie wygląd i brak znajomości japońskiego, która nadal zaskakuje zwłaszcza nowopoznanych przez nas ludzi, nikt by się nie zorientował, że nie pochodzimy stąd. Kuchnia, kultura, zwyczaje, zasady - wszystko mamy w jedym palcu. I to małym! Chcąc nie chcąc, pochyliliśmy się też nad kultowymi postaciami dla dzieci. A konkretniej nad jedną: najbardziej lubianą przez małych Japończyków - Anpanmanem. Co ciekawe, jak na fakt, że nikt z naszej trójki nigdy nie oglądał tej bajki, postacie znamy nad wyraz dobrze. Ba! Każdy z nas ma nawet swoją ulubioną. Zupełnie nam nie przeszkadza, że reprezentują one rodzaje wypieków. Sam Anpanman jest bułką z pastą z czerwonej fasoli. I to ratującą świat. Tak po prostu. Anpanman jest najpopularniejszą postacią wśród japońskich dzieci. Nie ma szans nie natknąć się na produkty z jego wizerunkiem będąc w Japonii. Aż dziw, że nie podbił zachodnich rynków. Może to ta jego wrodzona skromność. A może pasta z czerwonej fasoli a nie dżem truskawkowy. A może nazwa, na której można połamać sobie język. Możliwości jest wiele. W każdym bądź razie, jeśli na swojej życiowej drodze spotkacie Japończyka, który na wieść, że jesteście z Polski będzie chcial zabłysnąć znajomością naszej kultury zagajając: aaa Lewandowski, aaa Wałęsa (wypowiedziane zrozumiale tylko dla niego) albo aaa Papa, Wy zamiast odpowiedzieć oczywistym: aaaa Kazuyoshi Funaki albo aaa Noriaki Kasai, wyciągnijcie tajną broń i z impetem odparujcie: aaaa Anpanman albo aaa Baikinman. Gwarantuję, że Japończykowi pospadają kapcie z wrażenia. A jak dodacie do tego „onegaishimasu”, to zostaniecie najlepszymi przyjaciółmi. Nadal nie wiem co to znaczy, ale Japończycy używają tego zwrotu do wszystkiego. Więc na pewno musi oznaczać coś dobrego. Czy ktoś już poznał i pokochał Anpanmana? Albo naciął się na bułkę z czerwoną fasolą w Japonii? 😉 . #japan #japonia #anpanman #japonskiezwyczaje #japonskiebajki #zyciewjaponii #blogojaponii #podrozedojaponii #blogpodrozniczy #podrozedoazji #podróżemałeiduże

7 days ago 0
2238434281647373596_7631399635 instagram

Koronawirus rozpanoszył się w Azji na dobre. Japonia plasuje się na niechlubnej pierwszej pozycji zaraz za Chinami w liczbie zarażonych wirusem. Jak na razie stwierdzono 86 przypadków zachorowań. Z czego 61 to pasażerowie luksusowego wycieczkowca, na którym stwierdzono obecność wirusa. Statek zacumowany jest obecnie w Yokohamie. Cześć z 3700 odseparowanych pasażerów przechodzi testy na obecność wirusa lub poddanych jest kwarantannie. Nie ma co - wakacje życia. Koronawirus jest tematem numer 1 w mediach w Japonii, ale o panice chyba jeszcze nie ma co mówić. Chyba. Bo jednak fakt, że w większości sklepów stacjonarnych maseczki ochronne są wyprzedane daje do myślenia. Maseczki ochronne. W Japonii. Wyprzedane. 🤯🤯🤯 Na Amazonie natomiast ich cena podskoczyła dziecięciokrotnie. Biorąc pod uwagę, że maseczki w Kraju Kwitnącej Wiśni balansują na granicy sprzętu medycznego i gadżetu codziennego użytku (są różne rodzaje, kolory, kształty) nie pozostaje bez znaczenia. Tutaj maseczka to stan umysłu, styl życia. Jak stanie w kolejkach albo ryzykowna jazda na rowerze z trójką dzieci. Jeśli w jakimś sklepie maseczki można jeszcze dostać, to zakupy są limitowane. Można zaopatrzeć się np. tylko w 2 pudełka. W końcu musi starczyć dla wszystkich. Zasada kto pierwszy ten lepszy nie obowiązuje. W miejscach publicznych zdaje się być trochę mniej ludzi. Za to sporo z nich w maseczkach. Na zajęciach akrobatycznych naszego syna (nigdy nie ukrywaliśmy, że liczymy na złoty medal w przyszłości, może być nawet z akrobatyki 😉) wszystkie matki, jak jeden japoński mąż, przychodzą w maseczkach. Pojawiają się też pierwsze, zatroskane głosy o losy Olimpiady zaplanowanej na lato w Tokio. Ale jeszcze nieśmiałe. Jeśli ktoś wybiera się aktualnie do Japonii, to na razie wygląda na to, że jest bezpiecznie. Niewiadomo jak będzie za kilka tygodni. Pamiętajmy jednak, że to jest Japonia. Tutaj kontrola to po prostu inna forma zaufania, a wszelkie zagrożenia, anomalie i odstępstwa duszone są w zarodku. Czy się tego chce czy nie. . #japonia #japan #zyciewjaponii #koronawiruswjaponii #podrozedojaponii #podrozedotokio #japonskiezwyczaje #blogojaponii #podroze #podrozemaleiduze #blogopodrozach

10 days ago 0
2236980607771399491_7631399635 instagram

Dziś, wirtualnie (niestety), jeszcze na chwilę wracamy do naszego noworocznego wyjazdu na Ishigaki. Nawet miesiąc nie minął od powrotu, a nam się wydaje jakby to było na przełomie 2018 i 2019 a nie zeszłego i obecnego roku. Łzy wzruszenia jak grochy leciały na klawiaturę mojego chińskiego laptopa o intrygującej nazwie kiedy pisałam te wspominki. Tym razem zabieramy Was na dwie rajskie wysepki sąsiadujące z Ishigaki: Iriomote (tak, tak - tę od kotów) i Taketomi. W programie lasy namorzynowe 🤯, dżungla 🤯 i plaże z piaskiem w kształcie gwiazdek 🤯. Wycieczka nie obejmuje jednak posiłków, bo wszystko było pozamykane więc warto zaopatrzeć się we własne napoje i prowiant. Może być suchy. Aktywny link w opisie profilu. . #japonia #japan #podrozedojaponii #okinawa #ishigaki #taketomi #iriomote #japonskiewyspy #zyciewjaponii #rajskiewyspyjaponii #blogojaponii #blogpodrozniczy #polskieblogipodroznicze #travelblog #travel

12 days ago 0
2235656057171339367_7631399635 instagram

Dziś w 🇯🇵 obchodzi się Setsubun. Wiadomo, że wszyscy wiedzą co to za święto, ale gwoli ścisłości tylko przypomnimy o co w nim chodzi. Kto wie może z powodzeniem pominąć ten post, uprzednio pozostawiając oczywiście tzw. lajka 😉 Setsubun jest celebracją ostatniego dnia zimy i rozpoczynającej się nazajutrz wiosny wg tradycyjnego japońskiego kalendarza. Jest to wydarzenie z kategorii, którą lubimy najbardziej, czyli że trzeba coś zjeść. Święto można obchodzic dwojako a każdy sposób prowadzi do zapewnienia sobie szczęścia i pomyślności. 1 opcja to przygotowanie i zjedzenie ehomaka czyli grubej rolki sushi. Oczywiście, według określonych zasad. A jakżeby inaczej. Naszym skromnym zdaniem jest to idealna propozycja celebracji dla introwertyków, samotników i ewentualnie psychopatów. W 🇯🇵 pamięta się o wszystkich. ➡️Po pierwsze, do ehomaka najlepiej włożyć 7 różnych składników, symbolizujących 7 bogów szczęścia. ➡️Po drugie, rolki nie można przekroić, bo to może wywołać nieszczęście. ➡️Po trzecie, ehomaka trzeba zjeść w ciszy, bez gadania, bo to może obrazić bogów. ➡️Po czwarte, jedząc rolkę trzeba jeść patrząc w odpowiednim kierunku. Każdego roku w innym. Akurat w tym na zachodnio-południowy-zachód. Tu nie ma miejsca na brak precyzji. I tak dziw, że nie ma podanych stopni. My akurat nie mamy okna wychodzącego na tę stronę. Będziemy więc jeść każdy swoją rolkę gapiąc się w ścianę. W ciszy. Tzw. wartościowy czas z rodziną. Jak sami widzicie, ten sposób świętowania, delikatnie mówiąc, nie sprzyja kontaktom społecznym. Dla ludzi lubiących towarzystwo, polecamy ceremonię mamemaki, często organizowaną w świątyniach i to w towarzystwie 🇯🇵 celebrytów. Tutaj sprawa jest nieco prostsza. Podczas imprezy bowiem należy jedynie rzucić prażonymi ziarnami soi, a po zakończonej ceremonii zjeść tyle ziaren ile ma się lat. Jako że życie bywa niesprawiedliwe, często to celebryci rzucają ziarna, a plebs łapie. Na szczęście soi dla każdego powinnno starczyć, bo w co poniektórych świątyniach przyszykowanych zostało po kilkaset kg towaru. W końcu jak świętować, to z pompą! I na bogato! My na wszelki wypadek zaliczyliśmy i ceremonię i ehomaki. W końcu przezorny zawsze ubezpieczony.

13 days ago 0
2234849558991959694_7631399635 instagram

Jeszcze 2 lata temu myślałam, że na całym świecie opcja „jesz ile chcesz” za określoną kwotę przez ustalony czas dotyczy tylko restauracji. A potem zamieszkałam w Japonii, gdzie ta zasada została zhakowana bez pardonu. Albo z pierdolnięciem. Jak kto woli. Japończycy stwierdzili bowiem, że „jesz ile chcesz” obecne tylko w knajpach to wyraz największego lamusiarstwa. Oni za lamusów uchodzić nie chcą dlatego wprowadzili to rozwiązanie również do sadów i szklarni. Czyli jednym słowem mówiąc, rozszerzyli je o owoce 🤯🤯🤯 I tak, dziś byliśmy na „jesz ile chcesz” truskawkowym. Polega to ni mniej ni więcej na tym, że wpada się do wymuskanej jak z żurnala szklarni na pół godziny i obżera na umór truskawkami. Można by ująć to delikatniej, ale wiadomym jest, że nikt nie idzie tam na degustację 4 truskawek więc najlepiej od początku nazywać rzeczy po imieniu. Taka przyjemność kosztuje różnie. Cena głównie zależy od wielkości szklarni. Akurat dziś płaciliśmy 2000 jenów od osoby dorosłej i 1000 od dziecka, czyli odpowiednio około 70 PLN i 35 PLN. W zeszłym roku za osobę dorosłą płaciliśmy połowę tegorocznej kwoty, ale oferta była licha w porównaniu do tego, co dostaliśmy dziś. A dziś było, delikatnie mówiąc, na bogato: ogromna szklarnia, kilka odmian, truskawek, okazy wielkie - widać było, że Fukushima zrobiła swoje 😉 Warto wiedzieć, że owoce są w Japonii chyba najdroższymi produktami. Towar luksusowy: prawie jak mandarynki na Boże Narodzenie 30 lat temu 😉 Uspokajam: innymi owocami też można się zajadać w ten sposób. My jak dotąd zaliczyliśmy tak czereśnie i truskawki. Za każdym razem się nie oszczędzaliśmy. Podobnie było i dziś. Truskawek więc na jakiś czas mamy dość 😉 Na stories znajdziecie więcej fotek z dzisiejszego truskawkobrania, taki swojego rodzaju making of 😉 Zobaczycie np. szatnię i recepcję 🤯, ale też dowiecie się z czym Japończycy jedzą truskawki. Bo przecież nie może być tak, że jedzą je same 🤯 . #japonia #japan #zyciewjaponii #japonskiezwyczaje #blogojaponii #truskawki #podrozemaleiduze #polskieblogipodroznicze #podrozedojaponii

15 days ago 0
2234103972458081443_7631399635 instagram

Japonia to jednak zmienia człowieka. Trzęsienia ziemi to temat gorący jak świeże bułeczki z curry (odkrywanym ze smutkiem, zdecydowanie za późno) z pseudo francuskiej piekarnii w Japonii. Zwłaszcza dla obcokrajowaca na początku japońskiego życia. Z naszych obserwacji wynika, że najwięcej trzęsień ziemi jest w czerwcu w porze deszczowej i we wrześniu w okresie tajfunów. Ale jako, że z nas geolodzy jak z koziej 🍑 trąba, to te przemyślenia można sobie wsadzić, delikatnie mówiąc, między bajki. Nie zmienia to faktu, że temat trzesięń rozpala do czerwoności. Pierwszego oczekuje się ze strachem pomieszanym z ekscytacją. Opowiada się o nim znajomym i rodzinie. Przeżywa przez dobrych kilka dni. Każde kolejne porównuje się z poprzednim i ocenia czy trzęsło mniej czy bardziej. Emocje nadal są, ale maleją z każdym trzęsieniem. Aż w końcu dochodzi się do momentu, do którego doszliśmy my ubiegłej nocy. Mając telefon w japońskiej sieci, nawet nie posiadając aplikacji informującej o trzesięniach ziemi, z automatu dostaje się powiadomienia dźwiękowe o nadchodzącym trzesięniu, jeśli to będzie wyjątkowo mocne. Nawet jesli telefon jest wyciszony. Tak też było ostatniej nocy. 2 nad ranem. Wyją nam zdecydowanie za głośno oba telefony. Budzimy się oboje zdezorientowani, bo dźwięk jest zupełnie nieznajomy. Dodatkowo za oknem lęcą przez głosniki systemu ostrzegawczego powiadomienia co najmniej jakby ktoś przygrywał na pianinie dramatyczną melodię. Ziemia się dosyć mocno trzęsie przez kilkanaście dobrych sekund. A ja jedyne o czym myślę to: kurnaaaa obudzą nam dziecko! Ludzie cicho! To tylko trzęsienie. Nie róbcie dramatu. Rano zagaduję do Maćka, że strasznie wyły w nocy telefony przez to trzęsienie i że Lepcio się obudził. Na co Maciek z wymalowanym zdziwieniem na twarzy odpowiada: jakie trzesięnie? To chyba budzik się włączył 🤦‍♀️ 21 miesięcy w Japonii. Tyle wystarczy, żeby strach przed trzesięniem ziemi został zdominowany przez strach o wybudzenie się dziecka w nocy przez systemy ostrzegawcze. Albo co gorsza, żeby trzęsienie w ogóle nie zostało zauważone mimo płynących zewsząd ostrzeżeń. Japonio! Oddaj nam nas sprzed prawie 2 lat! Ktoś z Was doświadczył trzęsieni ziemii?

16 days ago 0
2233339364352760893_7631399635 instagram

Rodzicielstwo - stan, w którym wyrażenie „mieć oczy dookoła głowy” nabiera zupełnie innego, nieznanego dotąd znaczenia 🤯🤯🤯 . #japan #japonia #rodzicielstwo #macierzynstwo #blogojaponii #rodzina #podrozedojaponii #podróżemałeiduże #blogpodrozniczy

17 days ago 0
2232623858134248307_7631399635 instagram

W Japonii trwa obecnie sezon na truskawki. Jest styczeń więc nie rozumiem skąd to zdziwienie. Normalna sprawa. Objawia się on między innymi dostępnością truskawkowych deserów na milion sposobów w restauracjach i cukierniach. . W tyle nie pozostała również Coca-Cola wypuszczając nowy smak. Wiadomo - truskawkowy. Dostępny tylko i wyłącznie w Japonii. Targetem są młode kobiety, które na co dzień Coca-Coli nie piją, ale na truskawkowy smak się skuszą. Czyli ja. I jakby nie patrzeć, chwyt marketingowy zadziałał. Swoją drogą ciekawe, że kiedy zauważy się w sklepie nowy smak Coca-Coli, której na co dzień w ogóle się nie pija, to nagle człowiek robi się podekscytowany jak Japończyk w kolejce i wie, że musi jej spróbować. Czyżby to piętno PRL-u?🤔 . Zastanawiacie się pewnie jak smakuje truskawkowa Coca-Cola. Spokojnie. Przy smaku jabłkowym daliśmy Wam przepis na domowe przygotowanie tegoż smakołyku więc w przypadku truskawki nie zostawimy Was z niczym. Dobry life hack zawsze w cenie. A więc żeby dowiedzieć się jak smakuje Coca-Cola o smaku truskawkowym nie trzeba lecieć do Japonii. Wystarczy zjeść spleśniałą truskawkę. A następnie przegryźć ją dwoma łyżeczkami cukru. Voilà. I znowu, nie ma za co 😉 . #japonia #japan #cocacolastrawberry #zyciewjaponii #podrozedojaponii #lifehack #blogojaponii #blogpodrozniczy #podrozemaleiduze #polskieblogipodroznicze

18 days ago 0
2231186284127635841_7631399635 instagram

To nie jest zwykły ziemniak. To jest ziemniak pozbawiony towarzystwa. To jest ziemniak-manifestant. To jest ziemniak wołający o pomoc. To jest ziemniak, który reprezentuje obowiązujący obecnie trend w japońskiej ekologii. O tym jaki dokładnie to trend i dlaczego jest beznadziejny możecie przeczytać w najnowszym wpisie na blogu. Aktywny link w opisie profilu. Przeczytajcie koniecznie. Nie dla nas. Dla ziemniaka. Przyłączcie się również do naszej akcji #uwolnijziemniaka 😉 . #japonia #japan #ekologiawjaponii #ekologia #zyciewjaponii #podrozedojaponii #blog #blogpodrozniczy #blogojaponii #podrozemaleiduze

20 days ago 0
2229239997534773401_7631399635 instagram

Dziś rozpoczął się Chiński Nowy Rok. Ryzyko rozprzestrzenienia się chińskiego wirusa staje się jeszcze bardziej realne, jako, że 🇨🇳 podrózują teraz na potęgę. Niestety, do 🇯🇵 również 😳😷 🇯🇵 radzą sobie z tym problemem jak mogą. Inni lepiej, drudzy gorzej. Jak choćby 🇯🇵 sklepikarz, który bez najmniejszych ceregieli wywiesił na drzwiach swojego przybytku 📜 z klarowną, nie pozostawiającą złudzeń informacją: wstęp dla 🇨🇳 wzbroniony. . Wcześniej zupełnie nie zdawałam sobie z tego sprawy, ale 🇨🇳 to zupełne przeciwieństwo 🇯🇵. Ich znakami rozpoznawyczymi są kolorowe ubrania w złym guście, trwała na głowie u 👩‍🦱 i towarzyszący im wszędzie, swędzący w 👂 hałas. Dlatego zawsze lubie stanąć koło 🇨🇳 w 🇯🇵. Wydaje się wtedy taka cicha i elegancka. Lubię to uczucie. Zwłaszcza, że szybko znika. Wraz z oddaleniem się 🇨🇳. . Dla 🇨🇳 Nowy Rok musi być wielkim wydarzeniem, bo już na kilkanaście dni przed niezwykle ciężko z 🇨🇳 zorganizować wysyłkę zakupionych rzeczy. Produkcja i transport dyktowane są więc Nowym Rokiem, o czym 🇨🇳 kontrahenci informują już na początku grudnia. W trakcie 🇨🇳 Nowego Roku, który trwa bagatela 2 tyg., fabryki są pozamykane, a produkcja wszelakich dóbr staje. Jednym słowem: choćby się paliło i waliło, nie da się niczego przyspieszyć. Co ciekawe, często zamknięcie fabryk się przedłuża, bo po Nowym Roku wielu pracowników do pracy już nie wraca ze swoich wiosek. Bo w sumie po co. Trzeba więc znaleźć i wyszkolić nowych. Co się nie zawsze udaje i obiftuje w niezadowolonych klientów, bo szkolenia, tak jakby, nie zawsze wypalają. . Jeśli więc właśnie czekacie na jeszcze niewysłaną 📦 z Aliexpress, to wiedzcie, że jeszcze sobie na nią poczekacie 😉 Pamiętajcie również, że towar może być nieco niezgodny z opisem. Ale w końcu to Aliexpress. Taki dreszczyk emocji wpisany jest w każdy zakup. . A tak przy okazji, pochwalcie się jaki był Wasz największy zakupowy fuck up na Aliexpress? Ja kupiłam ostatnio (drugi raz w życiu w ogóle) 👙. Jakby to powiedzieć, na mnie wygląda zgoła inaczej niż na modelce. . PS. Z okazji 🇨🇳 Nowego Roku, Skytree miał palić się dziś na czerwono. O 23 już się tak nie świecił. Najwidoczniej też jest z Aliexpress.

22 days ago 0
2228337841431465572_7631399635 instagram

Już jest! Wege Tokio - nasze małe japońskie dziecko, którym z ogromną przyjemnością się z Wami dzielimy (to polskie zostawiamy sobie. Przynajmniej na razie 😉). . Wege Tokio to bezpłatny e-book z listą 44 restauracji dla wegan i wegetarian w Tokio! Dodatkowo okraszony naszymi komentarzami i wskazówkami odnośnie zasad zachowania się w restauracji. A wiadomo, że to jest najcenniejsze 😉 Szczegóły znajdziecie w poście. Link w opisie profilu. Wysyłajcie e-booka w świat i niech Wam służy! ❤️ . #japonia #japan #podrozekulinarnedojaponii #weganizmwjaponii #wegetarianizmwjaponii #weganizm #wegetarianizm #podrozemaleiduze #blogpodrozniczy #wegejaponia #wegetokio #podrozedotokio

24 days ago 0
2226864315226844791_7631399635 instagram

W Japonii robi się coraz zimniej, a więc sezon na psie wdzianka rozkręcił się na dobre. Trudno na ulicy spotkać, nie bójmy się tego słowa, GOŁEGO psa. Właściciele pupilów prześcigają się w dobraniu najlepszych stylówek dla swoich psich pociech. Ogólnie królują wdzianka jednoczęściowe. Ale w ostatnią niedzielę mieliśmy okazję podziwiać czworonoga w nonszalanckim zestawie: bluza z kapturem i dżinsy 🤯🤯🤯 Chciałam zrobić zdjęcie, ale mnie zamurowało. Nie wiem czy dlatego, że pies był ubrany lepiej ode mnie (byłam w dresie) czy dlatego, że nie wiedziałam, że taki zestaw można kupić dla czworonoga. Chociaż kiedyś na wystawie sklepowej widziałam suknię ślubną i garnitur (w końcu psy też mają prawo wziąć ślub!) więc w sumie czemu nie bluza z kapturem i dżinsy 🤔 Miło, że Japończycy dbają o to, żeby ich psy nie marzły, ale trochę mnie martwi, że nasz syn na widok jedynego nieubranego psa wykrzyknął: o! pies z gołą dupą. Co najmniej, jakby po parku przechadzał się Yeti, a nie pies bez ubrania, co w innych krajach jednak jest normą. Owszem, spostrzeżenie było trafne. Nie martwię się zatem o jego zmysł obserwacji. Ale szkoda, że nie mogę tej „dupy” zgonić na przedszkole albo dzieci z placu zabaw. Jedno jest pewne: kiedy wrócimy do normalnego świata, gdzie między innymi psy nie noszą ubrań, a wszyscy nas rozumieją, może być to dla nas wszystkich trudne doświadczenie. Chociaż kto wie, może do tego czasu ten hipsterski trend przywędruje do Polski, od razu w pakiecie z wózkami do wożenia czworonogów, a Lepciowi minie fascynacja słowem „dupa”. Chociaż na to jakoś nie liczę... . #japonia #japan #psywjaponii #zyciewjaponii #japonskiezwyczaje #zimawjaponii #podrozedojaponii #podroze #blogojaponii #blogpodrozniczy #podróżemałeiduże #polskieblogipodroznicze

26 days ago 0
2224697643023784184_7631399635 instagram

Lekko nie było, ale na blogu możecie już przeczytać post o japońskiej tropikalnej wyspie Ishigaki. Garść informacji praktycznych i dużo zdjęć. Jeśli szukacie odskoczni od masy ludzi i kolejnych świątyń podczas pobytu w Japonii, to Ishigaki jest świetną opcją. My wybraliśmy tę miejscówkę trochę z rozsądku (na blogu przeczytacie dlaczego) i w ogóle się nie zawiedliśmy. A niełatwo nas zadowolić😉 . A tak naprawdę to poświęciliśmy się dla Was i postanowiliśmy sprawdzić o co chodzi z Ishigaki na własnej skórze, żebyście Wy mogli jechać tam bez tych samych obaw co my 😉 To się nazywa zaangażowanie, co? Co więcej: możemy jeszcze gdzieś pojechać, jeśli chcecie. Dajcie tylko znać gdzie. Jesteśmy otwarci na wszystkie propozycje. Nooo prawie 😉 . Aktywny link w opisie profilu. . #japonia #wakacjewjaponii #ishigaki #wakacjewishigaki #okinawa #podrozedojaponii #blogojaponii #travel #travelblog #podrozemaleiduze #podrozezdzieckiem #japan

29 days ago 0
2222463876318206246_7631399635 instagram

W zeszły piątek nasza koleżanka Japonka urodziła synka. Parę dni później Maciek odwiedził ją w szpitalu jako dumny reprezentant naszej rodziny. Niestety, nie mogliśmy wybrać się we trójkę, bo dzieci spoza rodziny nowo upieczonej mamy nie mogą wchodzić na oddział, a nijak się nie dało oszukać, że Lepcio jest Japończykiem. Chociaż przyznam, że były pokusy na podjęcie prób zamaskowania jego niejapońskości. Było to nielada wydarzenie. Oczywiście, mowa o wizycie w szpitalu. Chociaż sama ciąża i poród również. Między innymi dlatego, że była to pierwsza japońska ciąża, z którą mieliśmy styczność. Oczywiście owej koleżance zadałam milion pytań na ten temat więc mam ogólny zarys jak to wszystklo wygląda w w Japonii. Chyba nie muszę dodawać, że zupełnie inaczej niż w Polsce. Skrzętne limity przytycia kontrolowane przez położne w trakcie ciąży czy płatny, i to wcale niemało poród, który pokrywa otrzymane później „becikowe” z urzędu miasta to tylko część z zaobserwowanych różnic. Podczas owej wizyty, na nieszczęście NFZ, Maciek trafił na porę kolacji. Do głowy szybko przebiły mu się więc obrazki pełnowartościowych posiłków, którymi byłam raczona po porodzie podczas wizyty w szpitalu w Polsce. O ile pamiętam, zaprezentowany na zdjęciu przysmak dostałam na śniadanie. Kolacja jednak nie różniła się zbytnio. No może była trochę skromniejsza, bo w końcu niezdrowo jest najadać się na noc. Trzeba przyznać, że pomijając wszystkie nieciekawe aspekty ciąży i porodu w Japonii, jedzenie w szpitalu mają jednak trochę lepsze🤔 . Jeśli jest jakiś konkurs na najbardziej nieinstagramowe zdjęcie, to zgłoście nas koniecznie. Coś czuję, że mamy spore szansę na pierwszą nagrodę 😉🥇 . Wysyłajcie w wiadomościach prywatnych swoje poporodowe posiłki. Stwórzmy wspólnie smakowitą galerię 😉 . #japan #japonia #zyciewjaponii #ciazawjaponii #livinginjapan #blogojaponii #podrozedojaponii #podrozemaleiduze #ciekawostkiojaponii

1 months ago 0
2221753292962426349_7631399635 instagram

Śladem Yamahy, która odcina się od całej sprawy przypominając na swoim Twitterze, że futerały są przeznaczone na instrumenty, a nie ludzi, my równiez postanowiliśmy zabrać głos. Po kilku tygodniach od wydarzenia, którym obecnie żyje cała Japonia, w końcu poczuwamy się do zdementowania wszystkich plotek jako żebyśmy pomagali Carlosowi Ghosn’owi uciec z Kraju Kwitnącej Wiśni. Przyznajemy, że mamy zasoby ludzkie, finansowe, a także spryt i doświadczenie do przeprowadzenia takiej akcji, ale tym razem to nie my. A szkoda. Bo taka głośna sprawa mogłaby napędzić nam nowych czytelników. Owszem, Carlos wysłał do nas maila z zapytaniem ofertowym, ale niestety, ten wpadł do spamu. Troszkę żal, ale widocznie tak miało być. Mądry Polak po szkodzie. Morał z tego może być tylko jeden: sprawdzajcie zawsze skrzynkę ze spamem. 😉😉😉 . #japan #japonia #zyciewjaponii #podrozedojaponii #travelblog #blogojaponii #podrozemaleiduze #livinginjapan #polskieblogipodroznicze #travel #podroze #blogopodrozach

1 months ago 0
version instagram carousel instagram

{{item.media.caption.created_at}} {{item.media.comment_count}}