269 Posts
2K Followers
130 Following

Recent Stories

Archived Stories

2199358126201098239_7631399635 instagram

Jeśli myślicie, że japońskie karaoke to tylko suche, bezduszne śpiewanie do mikrofonu, to życia nie znacie. Japońskie karaoke to też przemyślana choreografia, to świadoma mimika twarzy, to kocie ruchy, to pełne zaangażowanie. To emocje prosto z serca. Do takiej perfekcji dochodzi się całe życie. To są godziny, ba! to są lata spędzone w barach albo budkach karaoke. To są treningi w domu. To jest poświęcenie, pasja, miłość do śpiewania. Karaoke to życie. Moje wykonanie w porównaniu do tego, byłoby jedynie żenującą kompromitacją zarówno siebie, jak i Bogu ducha winnego w tym przypadku, Eda Sheeran’a. Uczcie się od Mistrza @yut1773 ❤️ A tak się składa, że właśnie szuka On żony 😉I w dodatku mówi po angielsku! Okazja życia. Gwarancja przejścia przez życie śpiewająco 😉 Thanks @yut1773 for your performance :) . #japan #japonia #japonskiekaraoke #karaokewjaponii #karaokeinjapan #zyciewjaponii #podrozedojaponii #podrozemaleiduze #polskieblogipodroznicze

8 hours ago 0
2197893943647386754_7631399635 instagram

W Japonii często zaliczamy przypały różnej maści: językowe, obyczajowe, kulturowe, zawodowe. Na każdym z wyżej wymienionych pól, możemy pochwalić się spektakularnym wyczynem. W przypadku niektórych, nawet nie jednym. Warto jednak wiedzieć, że takich umiejętności nie nabywa się z dnia na dzień. To zupełnie nie tak, że my przyjechaliśmy do Japonii i nagle staliśmy się królami zonków. My trenowaliśmy je całe życie, a Japonia jest po prostu jednym z naszych koronnych występów. Taka perfekcja to są lata ciężkiej, systematycznej pracy. Z chęcią podzielimy się z Wami naszymi doświadczeniami, żeby zapewnić Was, że jesteście na słusznej drodze albo, po prostu, ją Wam wskazać. Na blogu przeczytacie o naszej żmudnej drodze do bycia królami przypałów w Japonii. Ponad 30 lat doświadczenia nie poszło na marne i zdobyte umiejętności możemy prezentować każdego dnia. Nic lepszego dziś w Internecie nie przeczytacie. Aktywny link w opisie profilu. . ⬇️⬇️⬇️ . rodzinawswiat.pl To jest chwila na podzielenie się z nami Waszym największym przypałem. Nie martwcie się - wszystko zostanie w rodzinie 😉 . #japonia #podrozedojaponii #travelblog #podroze #polskieblogipodroznicze #podrozemaleiduze #zyciewjaponii #japan

2 days ago 0
2197111551785567238_7631399635 instagram

Karaoke to jedna z najbardziej popularnych rozrywek w Japonii. Dla mnie nie do końca zrozumiała, chociaż w kontekście śpiewania przeze mnie hitów Kelly Family (okraszonych Maćka zażenowaniem) podczas pijackich spotkań, powinnam przemyśleć swoje zdanie na ten temat. Raz stanęliśmy na wysokości japońskiego zadania i sprawdziliśmy czy to karaoke to w ogóle jest fajne. Jako, że było późne popołudnie, pozostała nam jedynie opcja dwuosobowej, prywatnej sali. Trudno, co zrobisz. Przez 20 minut rozkminialiśmy jak działa cały zamontowany sprzęt. Ewidentnie, jego stworzeniu przyświecała japońska myśl technologiczna. Lekko nie było. Kiedy już doszliśmy o co w tym wszystkim chodzi, skończył nam się czas. Ale, że jesteśmy szaleni, to przedłużyliśmy wynajem salki o pół godziny. Jak się bawić, to się bawić. Okazało się jednak, że śpiewacy z nas marni i tylko jako tako wyszła nam Señorita śpiewana na 2 głosy (proszę nie oceniać zbyt surowo wyboru repertuaru). Nawet drink dla kurażu na niewiele się zdał. Jak się dowiedziałam jakiś czas potem w pracy, salka dwuosobowa do karaoke generuje niepotrzebny tłum, bowiem są też sale jednosobowe. Jak mnie szybko oświecono, zapewne z powodu zdziwienia, które nagle wymalowało się na mojej twarzy, mogą one służyć do ćwiczeń albo do wyżycia się po pracy. Pokiwałam głową na znak zrozumienia. Czasem umiem dobrze grać. Dziś jednak odkryliśmy, że jednoosobowa sala to nuda w porównianiu z budką karaoke. Ta, niby jak telefoniczna, ale zamiast zadzwonić do ciotki z Hokkaido, można wyśpiewać to i owo. Do siebie samego. Nie mówcie, że nigdy w skrytości serca, nie marzyliście o tym, żeby po nużących zakupach w centrum handlowym, wpaść do budki karaoke i zaśpiewać ze wszystkich sił „Gdzie się podziały tamte prywatki”?! Polakom nie jest to jeszcze dane, ale szczęśliwi Japończycy, za 100 jenów (czyli okolo 3,5 zeta) mogą, z siatką tofu i tuńczyka w ręce, zaśpiewać hit z aktualnej listy przebojów, a potem jak gdyby nigdy nic, po otrzepaniu z ramion niewidzialnego brokatu sławy, wrócić po zapomniany ryż. Kto z Was, w takiej sytuacji, chciałby zostać Japończykiem? . #japonia #zyciewjaponii #karaoke #blogpodrozniczy #japan #japonskiekaraoke #podroze

3 days ago 0
2195643274047728090_7631399635 instagram

My tu gadu gadu o nagich przechadzkach w onsenie i za dużych 👠, a toż to Igrzyska Olimpijskie w Tokio zbliżają się wielkimi krokami. Właściwie to tak nie do końca w Tokio, bo z racji hardkorowej pogody w lato, niektóre dyscypliny, np. maraton odbędą się na Hokkaido, w Sapporo. Ale to zupełnie nieistotny szczegół. Ci, którzy planują odwiedzić Tokio w tym czasie, muszą wiedzieć, że szanse na zobaczenie Japonki w za dużych butach albo Japończyka z torebką, bo tak, Panowie noszą w 🇯🇵 przepastne, skórzane torby, nonszalancko zarzucając je na ramię, mogą być nikłe. Albowiem, co by zminimalizować tłum w komunikacji miejskiej, część Tokijczyków, w trakcie IO, będzie pracować z domu. Osobiście uważam, że może to wywołać traumę i wielu Japończyków może sobie nie poradzić z tym innowacyjnym, niemalże szalonym, jak na standardy japońskie, rozwiązaniem. Ale jak mus to mus. Japończycy zadbali też o eko stronę IO i tak, medale będą wykonane z metali zrecyklowanych z małych urządzeń elektronicznych, np. telefonów komórkowych. Mam nadzieję, że chociaż zostaną zapakowane w plastikową folijkę, następnie w plastikową foremkę i na koniec w plastikowe pudełko. Bo praca z domu i brak plastiku może być za dużą dawką inności dla Japończyków. A wiadomo, że każde odstępstwo od normy w 🇯🇵 może doprowadzić do kryzysu. My sportową karierę mamy chyba już za sobą więc pozostanie nam oglądanie zmagań z kanapy. No właśnie, z kanapy, bo, tutaj smutna historia: nie wygraliśmy biletów w losowaniu. A przecież wiadomo, że nam się należało. Za, choćby 39’. Chociaż może to i lepiej, bo kto wie, może kanapę wynajmiemy, bo ponoć na czas IO noclegów już brak. Ten przydługi wstęp, który niepostrzeżenie stał się również rozwinięciem i niemalże zakończeniem, był jedynie po to, żeby spytać czy są chętni na wynajęcie miejsca noclegowego na naszej kanapie na czas IO? Wygodna i duża. Niestety, nie mogę powiedzieć, że czysta, bo obecnie upaprana serkiem (całkiem świeża sprawa, bo z dziś), ale do lipca dopierzemy. Jako, że jest dwuosobowa, to miejsca noclegowe są 2. Wiadomix. Zatem w przypadku rezerwacji 1 miejsca, zastrzegamy sobie prawo do wynajęcia 2go miejsca innemu chętnemu. Tylko poważne oferty.

5 days ago 0
2194201902912389516_7631399635 instagram

Zapewne każdy słyszał o obowiązku zdejmowania butów w japońskich mieszkaniach, knajpach albo muzeach. Wprawdzie mniej powszechne, ale jednak konieczne w miejscach publicznych, jest również ściąganie ubrań. Właściwie nakaz nagości ma rację bytu w jednym miejscu (oczywiście, przy założeniu standardowego trybu zwiedzania), a mianowicie w onsenie. Jak na kraj, w którym to wielki nietakt całować się na ulicy, a w czterdziestostopniowy upał ciężko dojrzeć roznegliżowaną Japonkę, zasady obowiązujące w onsenie mogą być nieco zaskakujące. Ale nie takich absurdalnych kontrastów już doświadczało się w tym kraju. Lepiej skupić się więc na tym, co jeszcze warto wiedzieć przed wizytą w onsenie, żeby zminimalizować własną ignorancję i udawać, że to nie pierwszy raz. I że tak właściwie to jest się człowiekiem w onsenie urodzonym, a tydzień bez wizyty w gorących źródłach jest tygodniem straconym. Na bloga wjechał nowy post o tym dlaczego w Japonii każdemu może przydarzyć się chodzenie nago. Czyli o tym jak nie zbłaźnić się w onsenie, o co wyjątkowo łatwo. Aktywny link w opisie profilu. Chodźcie! Przy niedzieli jak znalazł. Zwłaszcza, że chwilami są niusiki jak z Bravo w 99’. ⬇️⬇️⬇️ rodzinawswiat.pl . Czy mamy tutaj amatorów onsenów? Byłych, obecnych albo przyszłych? . #japana #japonia #zyciewjaponii #onsen #onsenwjaponii #podrozedojaponii #japonskiezwyczaje #zyciewjaponii #polskieblogipodroznicze #podrozemaleiduze #podrozezdzieckiem #podroze

7 days ago 0
2192047362876415246_7631399635 instagram

Do modowej blogerki daleko mi prawie tak bardzo jak do kulinarnej. Nie przykładam większej wagi do tego jak wyglądam, bo po prostu, czego bym na siebie nie włożyła, wyglądam jak gwiazda filmowa. Ok, prawda jest zgoła inna, ale pomarzyć zawsze można. A że mam taką koleżankę to wiem, że jest to możliwe. Ona w worku na śmieci wyglądałaby jak wyjęta wprost z hollywodzkiej premiery. Ja, tak jakby, nie. Ale do brzegu. Mimo modowego nieogarnięcia powiązanego z buntem przeciwko przemysłowi odzieżowemu (no bo serio co sezon trzeba zmieniać całą szafę?! 😳) zaobserwowałam w 🇯🇵. stylu kilka ciekawych trendów. Wprawdzie nie do końca je rozumiem, ale umówmy się, kimże ja jestem, żeby rozumieć modę. I to jeszcze japońską! Jeden z nich dotyczy zarówno Pań, jak i Panów, chociaż bardziej 🤯 jest on w przypadku tych pierwszych. Otóż Japończycy noszą za duże buty. Te eleganckie. Czyli kobiety obcasy, a faceci pantofle. Na oko, co najmniej numer, a może nawet i dwa. Wygląda to trochę zabawnie, a trochę przerażająco. Zwłaszcza w przypadku tych obcasów. Bo jednak sunięcie przez chodnik, gdzie każdy krok to swoista walka o życie, do zabawnych należeć nie mogą. Japońki znoszą to jednak z godnością. Powodu takiego trendu nie znam, a wytłumaczeń słyszałam kilka. Jednak żadne z nich nie ma sensu. Przynajmniej dla mnie. Zresztą, oceńcie sami: ➡️ w 🇯🇵 jest tylko 5 rozmiarów butów: XS, S, M, L i LL i wybór jest mocno ograniczony 🤯 (po cichutku, w skrytości śmiem twierdzić, że 5 to wcale nie tak mało) ➡️ głównie tańsze buty mają ograniczoną rozmiarówkę, a że tanie, to w sumie obojętne jaki rozmiar się kupi 🤯🤯🤯 ➡️ w 🇯🇵 często trzeba ściągać buty, a zdjęcie i założenie większych zajmuje mniej czasu 🤦‍♀️🤦‍♀️ Serio? 🤦‍♀️🤯😳 Ja chcę wierzyć, że Japończycy po prostu za bardzo wzięli sobie do serca trend oversize i dziwnym przypadkiem, niepostrzeżenie, objął on również buty. Taka hardkorowa wersja „faszyn wiktim”. Możecie być spokojni, nie grozi nam podążanie za tym konkretnym trendem, bo w moim przypadku, rozmiar LL pasowałby dopiero po odcięciu palców, w przypdku Maćka - połowy stopy. A aż tak modni być nie musimy. Kto od jutra podąża za 🇯🇵 modą i zakłada za duże buty?😉

10 days ago 0
2191298739515501924_7631399635 instagram

Emigracja to stan, w którym człowiek niemalże odkrywa siebie na nowo. Weryfikuje swoje możliwości, wychodzi poza tzw. strefę komfortu, sprawdza jak bardzo elastyczny potrafi być, jeśli musi. A wierzcie mi, potrafi bardzo. Emigracja weryfikuje też dotychczasową wiedzę ogólną. Z tym, że nie jest to wiedza w stylu: uprawa których warzyw jest najbardziej rozwinitęta na wyspie Sikoku. Chodzi o kwestie bardziej praktyczne. Otóż wyobraźcie sobie moje zdziwienie kiedy w Japonii, w wieku 33 lat (żeby nie było, teraz mam 34, a to przecież było w zeszłym roku) dowiedziałam się, że doba ma godzin 30, a nie 24. No bo czemu by nie. Ileż to się słyszy: chciałbym, żeby moja doba miała więcej niż 24 godziny, żeby była dłuższa, żeby była z gumy. Każdy o tym mówi, każdy snuje plany, a Japończycy co? Oni działają. Oni tę dobę sobie wydłużyli. Można? I tak sklep może być otwarty do 25 (czyli 1 w nocy) a bar do 30 (czyli 6 rano). Oprócz kilku dodatkowych godzin niezbędnych każdemu, ucina to również wszystkie wątpliwości co do dostępności wszelkiej maści punktów usługowych. Bo może widząc 1 ktoś by pomyslał, że chodzi o 13, i przyszedłby o 4 rano po ryż, a tu sklep zamknięty. I klops. Albo zachciałoby mu się zimnego piwa w zmrożonym kuflu w pobliskim barze o 7 rano i znowu blamaż. Bo myślał, że zaanonsowana na drzwiach 6 to 18. Nie ma się co oszukiwać, ma to sens. A każdy komu brakuje kilku godzin każdego dni albo kto poszedł po ryż o 4 nad ranem i pocałował sklepową klamkę, doskonale wie o czym mówię. A czy Wy możecie podzielić się jakimś rozwalającym mózg odkryciem? 😉 . #japonia #japan #zyciewjaponii #podrozedojaponii #japonskiezwyczaje #blogpodrozniczy #travelblog #polskieblogipodroznicze #podrozemaleiduze

11 days ago 0
2189862352438250622_7631399635 instagram

Jeśli mielibyśmy na blogu kategorię blaski i cienie emigracji, to ten post idealnie by się w nią wpisał. Niestety, jako cień. Długo zastanawiałam się czy napisać tekst o konfilkcie z sąsiadami. Czasem o tym wspominałam i pytaliście o co dokładnie chodziło, a ja zdawkowo coś tam zawsze odpisywałam. Postanowiłam jednak spisać wszystko od A do Z. Wyszło tego sporo. A nawet jeszcze więcej. W końcu to 15 miesięcy naszego życia w Japonii. Tak czy siak, to tekst dla cierpliwych bo najdluższy w historii naszego bloga. A ma on już trzy miesiące więc konkurencja jest spora. Lojalnie uprzedzam, że tekst w ogóle nie jest zabawny. Podobnie jak cała sytuacja, która nas spotkała. Nie wiem czy ten tekst nadaje się na poniedziałkowy poranek. Chyba, że szukacie dziś pocieszenia w stylu „ktoś ma gorzej niż ja”. W tym przypadku miał, bo sprawa za nami. Prawie. Razem z szalonymi sąsiadami pożegnaliśmy taki oto widok. Bez najmniejszego żalu. Mam nadzieję, że nikt z Was nie miał takich sąsiędzkich przygód jak my. . Na blogu nowy tekst o tym jak zostaliśmy wykurzeni z mieszkania w Japonii. . ⬇️⬇️⬇️ . rodzinawswiat.pl . Aktywny link w opisie profilu. . #japonia #zyciewjaponii #emigracja #zycienaemigracji #podrozedojaponii #travelblog #blogpodrozniczy #polskieblogipodroznicze

13 days ago 0
2188564347898575393_7631399635 instagram

Dziś Andrzejki, ale wiadomo, że tego nie trzeba nikomu przypominać, bo zapewne od kilku godzin już wszyscy szykują się na bóstwo. Zanim jednak impreza się rozkręci i towarzystwo będzie się przednio bawić, czyli zanim alkohol zacznie działać, jest całkiem spore ryzyko napotkania kilku momentów niezręcznej ciszy. Na przykład przy przelewaniu wosku przez klucz, kiedy to wróżba wyjdzie wyjątkowo nieprzychylnie i nijak w kształcie dupy nie będzie dało się dojrzeć serca czy przy niesmacznym żarcie Andrzeja, któremu trzeba będzie wybaczyć żenujące faux pas, bo w końcu to jego święto. Spieszymy więc z ratunkiem wyposażając Was w informację, która rozładuje drętwą atmosferę. Tudzież skieruje niezręczną rozmowę na inny tor. Otóż, wiecie, że te trzy małpy 🙉🙊🙈 pochodzą z Japonii? No dobra, coś tam piszą, że niby przywędrowały z Chin w buddyjskiej legendzie. Ale jakby nie patrzeć, pierwszy raz zobrazowane je w Japonii. Ponoć, bo historia trzech małp jest zawiła niczym najbardziej skomplikowany wątek Mody na Sukces. Rzeźba, a nawet płaskorzeźba trzech mądrych małp: Kikazaru, która zakrywa uszy, więc nie słyszy nic złego, Iwazaru, króra zakrywa pysk, więc nie mówi nic złego oraz Mizaru, która zakrywa oczy, więc nie widzi nic złego, znajduje się w kompleksie szintoistycznych świątyń w Nikko, rozmachem przypominający polski Licheń. A co z tymi co siedzą dziś w domu? No cóż... Możecie zostawić sobie tego asa w rękawie na później. W końcu niedługo święta i takich niusów z 🍑 będzie Wam potrzebne przy świątecznym stole na pęczki! Na stories znajdziecie sporo zdjęć z Nikko. Jest nawet śnieg! A co?! Jak się bawić, to się bawić. . #japonia #japan #nikko #podrozedojaponii #zwiedzaniejaponii #zyciewjaponii #podroze #travel #travelblog #blogpodrozniczy #polskieblogipodroznicze #podrozeduzeimale #podrozezdziecmi

15 days ago 0
2187668506346441063_7631399635 instagram

Wczoraj byliśmy na randce. Czwartej w ciągu ostatniego półtora roku, czyli jakby luksusowe wydarzenie w naszym życiu. Skorzystaliśmy z obecności moich rodziców i wyszliśmy sami. Niedaleko, ale wiadomo, że będąc rodzicem małego dziecko, to nawet wyjście na zakupy po papier toaletowy i masło bez Bąbelka jest jak weekend w Paryżu. . Dwie godziny w knajpie spokojnie można zatem porównać do tygodniowych wakacji na Bali. . I tak siedzimy i gadamy bez „mama, maamaa, maaaamaaaaa” w tle (którego jednak brakuje po jakimś czasie ➡️ rodzicielstwo 🤯🤯🤯). I Maciek, człowiek-badanie (co oznacza mniej więcej tyle, że jeśli coś nie jest potwierdzone badaniami to w ogóle nie ma co sobie tym zawracać głowy) mówi, że czytał (badania, oczywiście), że ponoć najszczęśliwsze małżeństwa to te, które nie kłócą się o fundamentalne kwestie jak wychowywanie dziecka, religia czy polityka. Sprzeczki w stylu „dlaczego to znowu ja wyrzucam śmieci?!” tudzież „dlaczego pranie nie jest jeszcze wywieszone?!” to małe piwo. Za to awantury o wspomniane wyżej kluczowe tematy to gwóźdź do trumny związku. Zgodnie z badaniami, oczywiście. . Zalotnie zagaduję więc małżonka: uważasz, że jesteśmy szczęśliwym małżeństwem? . Na co On, bez żadnego zająknięcia, odpowiada: według badań tak. . 🙈🤯🥰 . A co Wy romantycznego ostatnio usłyszeliście od swojej drugiej połówki? 😉 . #zyciewjaponii #malzenstwo #staredobremałżeństwo #rodzicielstwo #japonia #blogpodrozniczy #podrozejaponii

16 days ago 0
2186280343379902634_7631399635 instagram

Każdy Polak podróżujący po Japonii, prędzej czy później, trafi do taśmowej knajpy sushi. Oprócz odkrycia, że japoński specjał dostępny w Polsce, delikatnie mówiąc, nieco różni się od tego, który można zjeść w Kraju Kwitnącej Wiśni, zorientuje się, że panuje w niej kilka zasad (a jakżeby inaczej!). Niby wszystko spoko, bo przecież człowiek taki światowy: a gdzież to nie był, a gdzież to nie jadł… Prawie, że został tajemniczym inspektorem Michelina. Prawie, bo już dzwonił sam Pan Michelin, ale akurat trzeba było trzymać kredens. Wiadomix, są rzeczy ważne i ważniejsze. Ja wszystko rozumiem. Nie zaszkodzi jednak zerknąć co tam, jak tam w tej taśmowej, bo nigdy nic nie wiadomo, a przypał czai się za każdym japońskim rogiem. Na bloga wjechał nowy tekst. O taśmowych knajpach sushi. Kto ciekawy, niech czyta. Kto nie, niech chociaż wejdzie zobaczyć 10-sekundowy filmik z Panem, który przygotowuje sushi. Może się czegoś w końcu człowiek nauczy. Albo nie. ⬇️⬇️⬇️ rodzinawswiat.pl Aktywny link w opisie profilu. Czy są na sali miłośnicy sushi? 🍣❤️ . #japonia #japonskakuchnia #sushi #podrozedojaponii #podrozedotokio #zyciewjaponii #travelblog #blogipodroznicze #podrozemaleiduze #polskieblogipodroznicze #kochamsushi #sushilover

18 days ago 0
2185492656175749493_7631399635 instagram

Nasz syn kieruje się w życiu dewizą YOLO. Towarzyszy mu ona również podczas zwiedzania. I wizja wózka kompletnie do niej nie pasuje. Tenże nie wchodzi w grę już od roku. Dokładnie w 11/2018, kupiliśmy małą, lekką, poreczną spacerówkę, z opcją noszenia na ramieniu, specjalnie na wyjazdy i zwiedzanie w mieście. I to był świetny wybór, bo opcja noszenia bardzo się przydała. Zwłaszcza w Tajwanie, pierwszego dnia, kiedy to na ramieniu spędziła cały dzień. Od tamtej pory leży w szafie, a my już nawet nie zabieramy jej ze sobą. Nigdzie. Wszystko bowiem 👶 chce przemierzyć sam, na własnych nogach, a przy okazji wszędzie wejść, wszystkiego dotknąć i jeśli można - przestawić (np. słupki). Znienacka czasem wpadnie więc z chodnika do sklepu podpatrzeć najnowsze trendy, wybierze nam 🍜w maszynie zanim my zdążymy to zrobić (oczywiście, już po wrzuceniu 💴 i oczywiście nie ten, który byśmy chcieli) albo przestawi co tam nada się do przestawienia. Na szczęście, zawsze zgodnie z zasadą feng shui. Gdyby nie był dla 🇯🇵 taki „kawai” to chyba zabijaliby nas 👀. W sumie może to robią, ale bardzo dyskretnie. Niemniej, wszystkim to pasuje. Zwiedzanie w naszym wydaniu to więc mieszanka joggingu i gimnastyki z elementami akrobatyki. Niestety, często komicznie wyglądającej. Jednym słowem, jest widowiskowo i ciekawie, zwłaszcza dla osób postronnych. Czy dam Wam teraz jakąś niesamowitą złotą radę odnośnie zwiedzania z dziećmi? Oczywiście, że nie. Po prostu warto nosić 🎒 (już nie pamiętam jak to jest nosić 👜 podczas zwiedzania), wygodne 👟 (w każdym momencie trzeba być gotowym do sprintu) i mieć wolne 👐(bo nie wiadomo kiedy trzeba będzie łapać albo 👶 albo wszystko inne). Warto też przyzwyczaić się do permanentnego stanu bycia brudnym. Mnie już zupełnie nie wzrusza fakt, że a to coś się na mnie wyleje, a to oberwę brudym butem, oczywiście, jak uda się synka przekonać do bycia na rękach. A o to też niełatwo. Tutaj akurat przez chwilę był spokojny. Poza tym czuł, że była misja do ogarnięcia. A on to uwielbia. Minutę później znowu wpadł w 🇯🇵 wir. A my za nim. A jak wygląda Wasze zwiedzanie z dziećmi: team wózek, 👜 i Państwo mają relaks czy 👟, 🎒 i run, Forest, run? 😉

19 days ago 0
2183329900127465042_7631399635 instagram

Jedna z naszych czytelniczek (strasznie dumnie to brzmi ❤️) spytała mnie ostatnio o work-life balance w Japonii (robiła prezentację na ten temat). Pomijając, że zrobiło mi się strasznie miło i poczułam się jakbym coś o tej Japonii wiedziała, pomyślałam sobie, że napiszę o tym kilka słów. Powód jest oczywisty: Japończycy ogarniają work-life balance jak mało kto. Dowód: odkąd postawiono te krzesła, stoją puste... Można by zatem uznać ich za work-life balance ninja! Moje umiejętności, niestety, w tym temacie są marne. Nawet bardzo. Ale stale uczę się od znawców tematu. Całe szczęście, że trafiłam na najlepszych. Z tej tajemnej wiedzy możecie skorzystać i Wy czytając nowy post na blogu. Szybko można się dowiedzieć co robi się źle. A jest tego sporo. Uprzedzam jednak, że to czysta teoria i żeby coś zmienić, trzeba iść w praktykę. Chociaż nie-japoński pracodawca może być niemałą przeszkodą. Zupełnym przypadkiem, w Japonii, jest dzis dzień dziękczynienia za pracę. Aktywny link w opisie bloga. 👇👇👇 ——————— rodzinawswiat.pl Chodźcie, nie przeczytacie dziś nic lepszego w Internetach! (Wiadomo, że przeczytacie, ale to taki moj chwyt reklamowy. Zadziałał?) Czy są tu jacyś work-life balance ninja? . #japonia #pracawjaponii #podrozedojaponii #japonskiezwyczaje #blogpodrozniczy #polskiblogpodrozniczy #travelblog #workinjapan #worklifebalance #podroze #tokio #podrozedotokio

22 days ago 0
2182604685277756098_7631399635 instagram

Będąc w Hong Kongu zdałam sobie sprawę, że przekroczyłam granicę, zza której już nigdy nie wrócę. I nie chodzi mi tu o granicę kraju. Ale od początku... Kiedy przyjechaliśmy do Japonii, koleżanka z pracy dość szybko uświadomiła mnie, że są różne rodzaje ryżu. Ale nie że kleisty i sypki. Bardziej szła w stronę rasistowsko-nacjonalistyczną mówiąc, m.in., że chiński to badziew jakich mało (że właściwie ten ryż jest jednym wielkim fejkiem, wolałam nie wnikać jak to możliwe), tajski nawet znośny, ale japoński...! Japoński to jest cud, miód i orzeszki. Cymesik jak ta lala. Ferrari wśród rodzajów ryżu. Przyjęłam tę lekcję z pokorą, bo w końcu co ja tam wtedy wiedziałam w tym temacie. W skrytości pomyślałam sobie jednak, że 🤯🤯🤯 i najwyraźniej trafiłam do ryżowej sekty. Jakieś półtora roku poźniej, siedziałam w Hong Kongu nad miską ryżu. Siedziałam i myślałam, że coś jest nie tak. Niby wszystko spoko, ale jednak coś mi nie grało. Tylko nie wiedziałam co. I nagle, jak obuchem po nerach, olśnienie! Radość z niebywałego odkrycia: ten ryż nie jest japoński! Ten ryż nie jest dobry 🤯🤯🤯 Tak więc pozdrawiam z drugiej strony, z której już się nie wraca. Może kiedyś się tu spotkamy i razem zjemy miskę idealnego, japońskiego ryżu. Podsumowując: widoki to mają nieziemskie w tym Hong Kongu, ale nad ryżem to muszą się jeszcze poważnie zastanowić. A tak przy okazji spytam: czy ktoś tak miał? Czy to się leczy? Czy stamtąd można jeszcze wrócić? PS. Dopiero po półtora roku nauczyliśmy się robić dobry ryż (w garnku), który jest kleisty, ale nie przypomina papki 🍚🏆 . #zyciewjaponii #japonia #hongkong #podrozemaleiduze #travelblog #blogpodrozniczy #polskieblogipodroznicze #japoniainfo #japonianatalerzu #kochamjaponie

23 days ago 0
2181119153565627479_7631399635 instagram

Kiedyś należałam do grupy osób, które z każdego wyjazdu musiały przywieźć sobie jakąś pamiątkę. Nieważne czy to magnes, ubranie, kosmetyk czy inną, zupełnie niepotrzebną pierdołę. Potem dorosłam i zrozumiałam, że jedzenie i alkohol to jednak najlepszy souvenir, który nie zagraci mieszkania, a już na pewno nie będzie leżał w kącie przez długie lata. I generalnie tak mi zostało, ale jednak jeszcze czasem, niesiona wakacyjnymi postanowieniami, że po powrocie do domu wszystko się zmieni, a na salony wkroczy nowa ja, zdarza mi się coś kupić. Wolę jednak udawać, że umiem się kontrolować i wymazuję te epizody z pamięci. Jeśli jesteście z drugiego obozu, czyli zawsze coś choćby magnes na lodówkę (mimo, że już od dawna nie ma na niej miejsca), to ten tekst jest dla Was. Jeśli jesteście z tego, co ja, to też przeczytajcie. Ale wiadomo, że wtedy to już „dla koleżanki”. Wpadajcie na bloga po nowe! Aktywny link w opisie profilu. 👇👇👇 rodzinawswiat.pl Jeśli są tu rodzice, którzy potrafią zrobić zakupy z małymi dziećmi bez wywoływania przerażenia w oczach innych klientów i personelu, bo Bąbelek musi wszystkiego dotknąć, dajcie znać jak to robicie. Zapłacę wszystkie pieniądze! A odnośnie japońskich sieciówek, kto już miał przyjemność robić w nich zakupy, a kogo dopiero ona czeka? PS. To 🐟 a nie 🐔, jakby się ktoś zastanawiał 😉 . #japonia #podrozedojaponii #zwiedzaniejaponii #zakupywjaponii #shoppingwjaponii #zyciewjaponio #zakupy #zakupyzdziecmi #travelwithme #podróżemałeiduże #polskieblogipodroznicze #podrozezdzieckiem

26 days ago 0
2179725791843491881_7631399635 instagram

W Japonii czujemy się jak ryby w wodzie, ale czasem trzeba wyściubić nosa poza granicę naszego nowego ukochanego miejsca na świecie. Tym razem padło na mnie. Ze łzami w oczach, ale jednak, wsiadłam w samolot i poleciałam do Hong Kongu. Wzięłam sobie jednak kilka onigiri i ramen w termos, bo wiadomo, że jedzenie najlepsze jest w Japonii (nawet jeśli ramen oryginalnie pochodzi z Chin). Kiedyś brałam w podróż pasztety, dziś onigiri. Życie jest jednak nieprzewidywalne. Hong Kong zrobił na mnie ogromne wrażenie, chociaż bardzo chciałam, żeby nie, bo jednak wierność Japonii jest dla mnie najważniejsza. Ale niesamowite panoramy zrobiły swoje. Do tego gigantyczne mosty, mnóstwo ogromnych budynków i promy jako codzienna komunikacja miejska skradły moje serce. Niestety, onigiri się skończyly, termos nie trzymał temperatury, w hotelu nie było mikrofalówki więc byłam zmuszona zjeść lokalne jedzenie. Przyznaję, było bardzo dobre. Zwłaszcza shu mai, czyli chińskie pierożki na parze. Zakręciła mi się wówczas łezka w oku. Na szczęście to danie Japończycy tez skopiowiali od Chińczyków i można je zjeść w Japonii. Przekonałam się też, że mimo mieszkania w Japonii została we mnie typowo polska cecha, czyli zapłacone to muszę zwiedzić jak najwięcej. Jak się okazało, tę przypadłość mają również inne narody, w tym Hiszpanie i Libańczycy. I tak, z moimi towarzyszkami podróży w niecałe 48h cisnęłyśmy ile fabryka dała. A nawet więcej. Także spokojnie wyjazd się zwrócił. Czuję jednak niedosyt, bo czas nie jest z gumy więc będę chciała jeszcze kiedyś wrócić. Tym razem w opcji rodzinnej. Możliwe, że wówczas zmienię zdanie o punktach widokowych, biorąc pod uwagę, że Bąbelek uwielbia wspinać sie wszędzie. Ale do tego czasu pożyję jeszcze marzeniami. Wszystkim matkom, które myślą, że już zmądrzały, bo mają dzieci polecam wyjazd z innymi matkami. Można się wówczas przekonać, że pewne rzeczy się nie zmieniają. Hong Kong polecam z całego serca. Zaraz po Japonii 😉 . #hongkong #podrozedohongkongu #victoriapeak #podroze #girlsweekend #blogpodrozniczy #polskieblogipodroznicze #travelblog #travelwithme #buddatiantan

27 days ago 0
2177586543174437464_7631399635 instagram

Jeśli chcecie zobaczyć jak debiutuję na łamach prasy, mam nadzieję udanie, zapraszam do lektury MOJEGO artykułu o Tokio w najnowszym National Geographic TRAVELER, w sprzedaży od dziś. . Wygląda jakbym pisała o tym ze stoickim spokojem, ale jestem rozemocjonowana jak Japończyk, który wyszedł z pracy o czasie. . Tylko Maciek wie ile razy mówiłam, że nie dam rady (bo artykuł do gazety to jednak nie tekst na bloga), gdyż tyle samo razy stawiał mnie do pionu. . Za tydzień przyjeżdzają do nas moi rodzice z co najmniej połową nakładu, więc lepiej się pospieszyć z zakupem. . #japonia #podroze #podrozemaleiduze #traveler #tokio

1 months ago 0
version instagram carousel instagram

{{item.media.caption.created_at}} {{item.media.comment_count}}